Remis po szalonym meczu

Kto wczoraj był na hali w Świeciu lub oglądał mecz przed ekranami z pewnością nie mógł być zawiedziony. To była najlepsza reklama futsalu, w tym meczu było wszystko!

Futsal Świecie miał już zapewniony awans, my chcieliśmy sprawić niespodziankę i jako pierwsza drużyna w tym sezonie pokonać świeżo upieczonego beniaminka FOGO Futsal Ekstraklasy. Pierwsza połowa pozwalała myśleć, że uda się ten cel zrealizować. Po 5 minutach spotkania prowadziliśmy już 2-0, a obie bramki zdobył Dzianis Samsonov. Dosyć szybko, bo już w 8 minucie uzbieraliśmy 5 fauli i trzeba było grać bardzo uważnie. W 11 minucie faulowany był Piotr Skiepko, a bezpośrednio z rzutu wolnego trafił Oleksandr Kolesnykov. Chwilę później rywale skompletowali 5 faul, a w 14 minucie popełnili szóste przewinienie. Przedłużony rzut karny pewnie na gola zamienił Mateusz Łabieniec i z prowadzeniem 4-0 zeszliśmy na przerwę. To była chyba najlepsza nasza połowa w tym sezonie.

Po wznowieniu gry mieliśmy kilka dobrych sytuacji bramkowych ale to gospodarze w 23 minucie zdobyli bramkę strzałem z połowy boiska po naszym błędzie w wyprowadzeniu piłki. Dwie minuty później było już 4-2. Przez kolejne 7 minut nie padła żadna bramka, w 32 minucie Jacek Dzienis po ładnej indywidualnej akcji podwyższył nasze prowadzenie. Trzybramkowe prowadzenie trwało tylko minutę, Futsal Świecie zdobył trzeciego gola. W 35 minucie gospodarze skompletowali 5 fauli i wycofali bramkarza, w 38 minucie taki sam stan fauli widniał na naszym koncie. Zostało 2 minuty do końca i rozpoczął się prawdziwy rollercoaster! Grając bez bramkarza gospodarze zdobyli czwartą bramkę, a następnie Dzianis Samsonov obejrzał drugą żółtą kartę i graliśmy ze stratą jednego zawodnika. Popełniliśmy też szósty faul ale gospodarze nie trafili karnego. Broniąc trójką przeciwko piątce rywali było niezwykle ciężko i 20 sekund przed końcem Świecie doprowadziło do remisu. A w 20 sekund w futsalu może się zdarzyć wiele bo to nie był jeszcze koniec spotkania! Teraz to my wycofaliśmy bramkarza ale popełniliśmy błąd w rozegraniu i do pustej spod własnego pola karnego trafili gospodarze i po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Czy to już koniec? Nie! Na 8 setnych sekundy przed końcem sfaulowany został Kolesnykov, a przedłużony rzut karny po raz drugi w tym meczu wykorzystał Łabieniec i mecz zakończył się podziałem punktów.

Strzelcy:
2️⃣ Dzianis Samsonov (’4, '5)
2️⃣ Mateusz Łabieniec (’14, ’40)
1️⃣ Oleksandr Kolesnykov (’11)
1️⃣ Jacek Dzienis (’32)